sdf

To nie tak jak myślisz kotku- ONA

To nie tak jak myślisz kotku

W tym filmie żaden z bohaterów nie wie już co ma myśleć- widz podobnie. Splot nieoczekiwanych okoliczności rozbawia do łez. Wciąż pojawiają się nowe motywy, kolejne wyjaśnienia a historia zatacza coraz to większy krąg kłamstwa.
“To nie tak jak myślisz kotku” to przeze mnie bardzo oczekiwany film. Głównie dlatego, że już dawno nie pojawiła się tak dobra komedia sytuacyjna. Zarzuceni jesteśmy polskimi, romantycznymi komediami w amerykańskim stylu, które niestety niewiele wnoszą do polskiej kinematografii. Tu plejada gwiazd polskiego kina: Katarzyna Figura, Jan Frycz, Tomasz Kot, Michał Bajor oraz mistrzowskie dialogi gwarantują znakomitą zabawę nawet dla najbardziej wymagających widzów.
Najbardziej urzekł mnie oczywiście wyśmienity Jacek Borusiński, którego komiczny talent objawił się tu w całej pełni.
Polecam z całego serca.

Moja ocena: 8/10

Dziewczyna mojego kumpla- ON

Dziewczyna mojago kumpla

Nie zgodzę się. Żadnej perwersji tam nie ma tylko męskie spojrzenie na kwestie związku i wartości przyjaźni. Scena, o której piszesz jest krótka, zwięzła i na temat- tak jak to w komunikacji mężczyzn bywa. Nic w tym dziwnego i nic w tym nie na miejscu.
Obsada fenomenalna: Dane Cook, Alec Baldwin, Kate Hudson… Gra także całkiem niezła, dużo się dzieje, wiele sytuacji nieprzewidywalnych.
Polecam!

Moja ocena: 8/10

My Best Friend’s Girl- ONA

Dziewczyna mojego kumpla

“Dziewczyna mojego kumpla” to momentami bardzo nieromantyczna komedia. Nieco szalona i dla niektórych być może bulwersująca, ale rozbawić potrafi. Wszystko zależy od tego czy trafi w nasz humor. Treści nie warto opowiadać. Oczywiście jak na amerykańską komedię przystało są i wątki do przewidzenia: nawet największy męski szowinista potrafi wpaść w sidła miłości, męska przyjaźń to dobro najwyższe i niezbywalne a nieszczerość i kłamstwo spotyka się zawsze z karą.

Gra aktorów jest satysfakcjonująca. Wiele ekspresji, wiele hałasu i wyolbrzymienia tego, co dla niektórych i tak już szokujące. Jednak przesyt jednowątkowymi komediami romantycznymi zrobił sobie i zapragnęliśmy hard core’u.
Jedna scena zasługuje na potępienie a mianowicie ta z udziałem głównych bohaterów (dwóch przyjaciół) i ojca jednego z nich, kiedy to w ciągu kilkudziesięciu sekund wyjaśniają sobie wielki spór i zgodnie podejmują decyzję, iż to Tank powinien być z Alexis.
Generalnie film nie powala na kolana ale momentami zaskakuje zabawną perwersją. Można iść i można zobaczyć…

Moja ocena: 5,5/10

Dobry Bond nie jest zły – ONA

James Bond

Byłam, zobaczyłam. Bond to hasło, które wybacza wiele i obiecuje wiele. Ależ seks był Karolino tylko nie z główną bohaterką. Seks z Bondem kończy się źle- przestroga dla rozpływających się nad urokiem Daniela Craiga.
Znakomite kino akcji nierzeczywistej! Tyle, że mimo jednodniowych przemyśleń nie mam pojęcia co się stało z tą motorówką? Jak ją unieszkodliwił? Kto nie był jeszcze w kinie niech zwróci na to uwagę (scena ucieczki na motorówce).
Craig fenomenalnie się porusza. Nie dziwi już fakt potrzeby jego wielogodzinnych treningów. Jak zawsze działa z rozmachem i wyjątkowym wyczuciem sytuacji: wie kiedy co wyrwać, rzucić, gdzie i kiedy przeskoczyć. Wie nawet jak rozkochać w sobie (od pierwszego wejrzenia) pracownicę lotniska.
Generalnie polecam. Któż jak nie Bond na jesienno- zimowe wieczory…

Moja ocena: 7/10

Przed Jamesem – ONA

Jutro idę na Bonda. Zdam relację.
Miałam przyjemność usłyszeć opinię młodej, zdolnej prawniczki z Krakowa nt. filmu. Za jej zgodą cytuję:

“Byłam, fajny jak zawsze, seksi, ale trochę inny niz pozostałe, bez seksu i wielu innych smaczków, żadnej baby nie sponiewierał, z Kurylenko nie ma romansu wcale nic a nic, tak że czuję wielki niedosyt 😉
Ale generali dobry :).”

I tym optymistycznym akcentem położę się dziś do łóżka z nadzieją i w adwencie…

Już czas na dobry film...