sdf

Raj dla par – ONA

Miało być śmiesznie i miało być refleksyjnie. Miało być o parach, które zmęczone, życiem (sobą?) podążają ku wakacyjnej przygodzie. Obsada obsadą, ale kilka znanych twarzy komedii nie czyni. Skromna ilość tekstów i sytuacji, które powodują lekki uśmiech, ale żeby zaśmiać się w głos to jednak potrzeba nieco więcej.  Czekanie nie pomaga. Film upływa pod znakiem oczekiwana na “to coś”. Trudno. Takich komedii co roku wychodzi na tyle dużo, że jakoś ten fakt mnie nie rusza. Zastanawiam się tylko czy tym razem nie była to strata czasu…

Moja ocena: 4/10

Droga – ON

Kolejna produkcja z cyklu: obiecujemy wiele a zanudzamy na śmierć. Wiele osób czekało na ten film i spodziewało się zapewne wielkopomnych przeżyć, ale niestety: za takie tematy nie każdy godzien jest się brać. Apokalipsa brzmi dumnie, ale nic poza tym. Kiepskie dialogi, akcja ani nie wartka ani nie warta uwagi. Idzie sobie ojciec z synem przez szare pustkowie, bez jedzenia (czasami wpadnie im w ręce jakaś zagubiona puszka coca- coli), bez koncepcji, bez nadziei. W efekcie widza dopada depresja bo o ile krajobrazy po zagładzie (kiepsko wyjaśnionej bądź co bądź) nawet przekonują to nie przekonuje scenariusz, któremu ewidentnie zabrakło polotu. Wnioski mogą być następujące: albo nie wszystkie książki nadają się do ekranizacji albo nie wszyscy twórcy kina powinni brać się za tego typu książki.

Moja ocena: 3,5/10

Fame – ONA

W ostatnim czasie zalewają nas produkcje (zarówno filmowe jak i telewizyjne), w których zobaczyć możemy tańczących i śpiewających. Efekt tego typu realizacji jest interesujący zapewne najbardziej dla nastolatków. “Fame” to film o strukturze, na szczęście, bardzo innej. Protagonistą nie jest tu para nastolatków, która w szkolnej rzeczywistości, w pocie czoła i w świetle jupiterów, jest nadzwyczaj “trendy”, “jazzy” i “cool” 😉 Głównym bohaterem (zbiorowym!) jest cale pokolenie, które myśli, że wie i myśli, że czuje, ale w wielu przypadkach okazuje się podążać w innym kierunku niż ten wymarzony. Oczywiście zgodnie z przekonaniem, że każde doświadczenie ma jakąś wartość, niezależnie od tego kto stanie się znanym artystą, warto przeżyć przygodę z samym sobą. Młodzi adepci sztuk poznają siebie nawzajem, pokonują swoje ograniczenia oraz weryfikują normy. Wszystko to w całkiem niezłej oprawie muzycznej, ciekawej optyce i z kilkoma uniwersalnymi morałami. Wśród papki filmowo- tanecznej, jaką ostatnio serwują nam media, film naprawdę godny uwagi.

Moja ocena: 8/10

Miłość na wybiegu – ON

Nie przepadam za komediami romantycznymi a tym bardziej za polskimi komediami romantycznymi, które niewiele mają do czynienia ze swoimi pierwowzorami zza oceanu. Nasze polskie produkcje wydają się z reguły fatalnymi imitacjami. Nawet jeśli pojawi się ciekawa obsada to i tak poza kilkoma poprawnymi scenami nie można dostrzec nic godnego uwagi. W tym przypadku zakładałem dokładnie to samo- z założenia w duchy i garbate aniołki nie wierzę więc przyjąłem, iż zacisnę zęby i wytrzymam. Każdy zdrowy Kinomaniak potwierdzi: z braku laku i kit dobry. Jeśli nie ma nic ciekawego, obejrzeć można to, co ewentualnie będzie można skrytykować. No więc krytykujmy. Tematyka przewidywalna, faktycznie imitacja i to w sumie bardzo wczesna bo pierwowzór jeszcze całkiem stabilnie siedzi w naszych głowach. Ale… więcej krytykować nie zamierzam bo widziałem gorsze “szmiry”. Aktorzy bardzo prawdziwi, teksty wcale nie brzmią sztucznie w ich ustach, jest kilka naprawdę zabawnych wątków. Reasumując: nikt nie obiecywał, że będzie to epokowe dzieło, ale jak na komedię romantyczną to osiągnięcie całkiem przyzwoite.

Moja ocena: 6,5/10

Sherlock Holmes – ONA

Dobre kino nie tylko dla wytrawnych miłośników kryminału. Usatysfakcjonowani będą także fani (fanki!) odtwórcy głównej roli tj. Roberta Downey Jr., który burzy nieco nasze stare, dobre wyobrażenie o Holmesie, nie ujmując mu (sobie) uroku osobistego i zawadiackości. Poza osobistymi atrybutami obsady Sherlocka Holmesa na uwagę zasługuje wartka akcja- film trzyma w napięciu już od pierwszych scen. Wszystko w pięknej scenerii, która w każdym calu przejmuje widza swoją prawdziwością. Zaskoczeń brak, ale Holmes zaskakiwać nie powinien. Jego bronią jest dedukcja…
Jako amatorka popularnego ostatnimi czasy genialnego diagnostyka z New Jersey (Dr. Housa) polecam szczególnie Holmesa- analogie widoczne i ujmujące 🙂

Moja ocena: 9/10

Już czas na dobry film...