sdf

Bóg zemsty, Seeking Justice – ONA

seeking justice bóg zemstyNo dlaczego? Powiedzcie mi dlaczego, kiedy w obsadzie nawet najlepiej zapowiadającego się filmu znajdzie się Nicolas Cage, ja zawsze mam mieszane uczucia? Już  z góry wiem, że będzie to klapa, że albo zasnę, albo się zanudzę tak, że aż zasnąć nie będę mogła. Oczywiście marudzę MU od początku, że może mogliśmy zdecydować się jednak na inny film, z innym aktorem. Ale chciał to oglądać, więc ma za swoje. Co się namarudziłam to nasze: przewidywalne, znane już nam dobrze z kina akcji motywy: zemsta, męska duma, konspiracyjna organizacja i zależność głównego bohatera od tejże. Cóż więcej mogę napisać? Wszelkie porównania tego filmu do Okupu są nietrafione i nietrawione przeze mnie, a nade wszystko krzywdzące dla tego drugiego. Narażę się może wielbicielom Nicolasa Cage’a, ale co mam zrobić: po prostu nie uważam go za aktora najwyższych lotów, a filmy z jego udziałem (szczególnie ostatnie) jakoś mnie nie przekonują.

Moja ocena: 2/10

Amerykanin – ONA

Amerykanin to film, który zrobił na mnie wyjątkowe wrażenie. Pierwszym scenom towarzyszy napięcie, strzały, śmierć. Oczekuje się czegoś konkretnego, sztampowego, przewidywalnego. Tymczasem przychodzi zaskoczenie, frapujące następstwo leniwych wydarzeń. Leniwych, bo bez pośpiechu właściwego sensacji. Widz przeczuwa cały czas napięcie, obiecujące wydarzenia, które nie nadchodzą. Nie jest jednak pokrzywdzony, gdyż pojawiają się kolejne okoliczności, ciekawe aczkolwiek nie do końca jasne. Centralnym i kluczowym elementem fabuły jest jej bohater- zwichrowany, być może zraniony, patologiczny mężczyzna o wielu imionach. George Clooney to aktor niezwykły, dominujący i prawdziwy. Każda scena jest dosmakowana, zarówno estetycznie i plastycznie jak i dźwiękowo. Nie przeszkadza tu brak akcji, ponieważ każdy szczegół ma wartość i sens. Polecam bez dwóch zdań. To film dla smakoszy, szukających odmiany w zalewającej nas filmowej fali bylejakości i powtarzalności…

Moja ocena: 10/10

Red – ON

Red to kino łatwe, lekkie i przyjemne, ale w sposób, który zupełnie nie przystaje to sensacyjnych szmirek, którymi częstuje się nas na bieżąco.  Red jest filmem łatwym, gdyż scenariusz nie jest specjalnie skomplikowany. Jest filmem lekkim, ponieważ brakuje mu męczącej zawiłości (komu takowej brakuje, zachęcam do obejrzenia recenzowanej tu już Incepcji). A przede wszystkim Red to produkcja przyjemna i pożyteczna. Nie wymienię tu aktorów, wchodzących w skład obsady, gdyż w dalszym ciągu nie mogę uwierzyć w to, że przy jednej produkcji udało się zgromadzić tak zacne grono.
Red to także (a może przede wszystkim) spora dawka fantastycznego, swoistego humoru, ironii i parodii. Polecam bez dwóch zdań, bo wieczór z tą komedią nie będzie na pewno stracony. 🙂

Moja ocena: 9/10

Salt – ONA

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów akcji ostatnich miesięcy. Bez wątpienia jest na co czekać. Przede wszystkim, jak zawsze, marketing filmu napędza odtwórczyni głównej roli- Angelina Jolie. Ponadto każdy rozsądny Polak spragniony obecności naszych aktorów w kinie hollywodzkim wybierze się na film także pośrednio za sprawą Daniela Olbrychskiego, który mimo iż nie za dużo czasu spędza na ekranie, to bez wątpienia gra postać istotną dla całej fabuły. Ujmując w kilku słowach zalety filmu: wartka akcja (już od samego początku), solidna obsada, dużo skoków i podskoków wyżej wymienionej Angeliny (włącznie z bieganiem po naczepach, samochodach i jazdą na motorze). Poza tym można Angelinę zobaczyć zarówno w opcji blond jak i dark. 😉 Słabe strony? No cóż: nie obyło się. Scenariusz typowy, zaproponowana historia banalna, dobrze znana z innych tego typu produkcji. Widz nie ma wrażenia, że widzi coś nowego- wszystko gdzieś już kiedyś było. I jeszcze jedna rzecz, która dotknęła mnie wyjątkowo: zakończenie filmu. Pojawił się u mnie olbrzymi niedosyt. Miałam uczucie jakby cały film zmierzał, do bliżej nieokreślonego finału, którego… nie ma. A że sceny akcji były cały czas szybkie, absorbujące i wiele obiecujące to na końcu spodziewałam się czegoś na miarę eksplozji kina akcji. Do czego by to porównać? Może do wersji Titanica, w której Titanic by nie utonął. 😉

Moja ocena: 8/10

Incepcja – ON

Recenzja filmu IncepcjaWiedziałem od samego początku, że ten film szczególnie nadaje się do obejrzenia go w kinie. Znakomite efekty (także dźwiękowe) sprawiają, że ma się wrażenie swoistego uczestniczenia w pokazywanych wydarzeniach. To produkcja, która pozostaje w pamięci przez kilka drobnych, ale jakże istotnych faktów: doskonała obsada, ciekawa tematyka (kryminał połączony z science fiction i czymś na kształt thrilleru psychologicznego), a przede wszystkim nowatorski pomysł (Hollywood też potrafi!). 🙂 Słabe strony? Skomplikowaniu akcji mówimy TAK. Zagmatwaniu natomiast, zmierzającemu do tego, aby ukryć pewne oczywistości mówimy stanowcze NIE. To i tamto da się bowiem w filmie przewidzieć, a tego to my już nie lubimy… 🙂 Mimo tego warto wybrać się do kina na ten film. Polecam!

Moja ocena: 9/10

Już czas na dobry film...