sdf

Madagaskar 2- ONA

MadagaskarSkoro już napomknąłeś o Madagskarze 2, który miałaby oglądać nasza jeszcze nienarodzona córka, nie pozostawię tego tytułu bez komentarza. Otóż miałam niedosyt. Pomimo niewątpliwego hipopotamiego seksapilu, czarnych i anielskich charakterów, znanych i cenionych głosów polskiej elity dubbingu i nie tylko, zabrakło mi niewątpliwie: dobrej muzyki (ile można odgrzewać śmiałe wyginanie ciała) oraz morałów i prawd życiowych (które zwierzęta wyrażają najpełniej). Nie wiem dla kogo ta produkcja jest przeznaczona. Jeśli docelowym widzem mają być faktycznie dzieci to wypadałoby trochę urozmaicić scenariusz. Natomiast jeśli rodzice siedzący w kinie ze swoimi pociechami nie mają zasnąć, wypadałoby skorzystać z większej ilości aluzji, parodii współczesnych realiów i wszystkiego tego co pojawiło się bez wątpienia w pierwszej części Madagaskaru.

Moja ocena: 4,5/10

My Best Friend’s Girl- ONA

Dziewczyna mojego kumpla

“Dziewczyna mojego kumpla” to momentami bardzo nieromantyczna komedia. Nieco szalona i dla niektórych być może bulwersująca, ale rozbawić potrafi. Wszystko zależy od tego czy trafi w nasz humor. Treści nie warto opowiadać. Oczywiście jak na amerykańską komedię przystało są i wątki do przewidzenia: nawet największy męski szowinista potrafi wpaść w sidła miłości, męska przyjaźń to dobro najwyższe i niezbywalne a nieszczerość i kłamstwo spotyka się zawsze z karą.

Gra aktorów jest satysfakcjonująca. Wiele ekspresji, wiele hałasu i wyolbrzymienia tego, co dla niektórych i tak już szokujące. Jednak przesyt jednowątkowymi komediami romantycznymi zrobił sobie i zapragnęliśmy hard core’u.
Jedna scena zasługuje na potępienie a mianowicie ta z udziałem głównych bohaterów (dwóch przyjaciół) i ojca jednego z nich, kiedy to w ciągu kilkudziesięciu sekund wyjaśniają sobie wielki spór i zgodnie podejmują decyzję, iż to Tank powinien być z Alexis.
Generalnie film nie powala na kolana ale momentami zaskakuje zabawną perwersją. Można iść i można zobaczyć…

Moja ocena: 5,5/10

Przed Jamesem – ONA

Jutro idę na Bonda. Zdam relację.
Miałam przyjemność usłyszeć opinię młodej, zdolnej prawniczki z Krakowa nt. filmu. Za jej zgodą cytuję:

“Byłam, fajny jak zawsze, seksi, ale trochę inny niz pozostałe, bez seksu i wielu innych smaczków, żadnej baby nie sponiewierał, z Kurylenko nie ma romansu wcale nic a nic, tak że czuję wielki niedosyt 😉
Ale generali dobry :).”

I tym optymistycznym akcentem położę się dziś do łóżka z nadzieją i w adwencie…

Max Payne – ONA

Max Payne w kinach

Z niepokojem zdecydowałam się uczestniczyć w tym seansie. Z niepokojem o:  dobrze spożytkowany czas i wydane pieniądze. Przede wszystkim natomiast bałam się elementów science fiction, które nigdy nie są dla mnie argumentem przemawiającym za obejrzeniem danego filmu. Może to pewna tendencyjność, ale nie jest to moje ulubione kino.
Zatem podjęłam ryzyko i złapałam wiatr w żagle. Film okazał się całkiem dopracowany, frapujący od początku do (prawie) końca a elementy fantastyczne zagospodarowane jako odbicie wizji narkotycznych. Więc moje poczucie logiki i realizm na tym nie ucierpiały. Gra głównego bohatera tak jak wspomniał ON, także zasługuje za uwagę, ale Wahlberg nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz sprawdza się w tym co robi.
Jednak film nie był wolny od błędów. Motyw zemsty stanowczo zbyt oklepany. Zemsty gliniarza do tego- kompletna przesada. Pewne kwestie za bardzo uproszczone, do wyjaśnienia kluczowej dla filmu sprawy też zbyt łatwo bohater dochodzi. Można by wpleść tu nieco większe wyrafinowanie w przebiegu akcji.
Choć nie ukrywam, że film ogląda się przyjemnie.

Moja ocena: 6/10

Tajne przez poufne – ONA

Tajne przez poufne

Bracia Coen w najczystszej postaci, z charakterystycznym dla nich spojrzeniem- pełnym ironii. W swojej twórczości, mimo szczególnego stylu, przewidywalni jednak nie są. Możliwe, że mogliby być, ale temat, który po raz kolejny podejmują jest szeroki i długi jak ocean. Głupota ludzka jest mianowicie nie do wyplenienia, a jej różnorodne oblicza gwarantują nam dobrą zabawę przy tym i zapewne przy kolejnych filmach tego zdolnego rodzeństwa.
To “mężczyźni mojego” życia zatem ciężko mi napisać cokolwiek obiektywnego. Może zacznę o innych mężczyznach (będzie bardziej treściwie). Otóż kolejnym, pojawiającym się w filmie, jest Brad Pitt, który wciela się w rolę perfekcyjną: jest najsłodszym głupkiem na świecie a do tego tak przekonywającym, że widz zaczyna zastanawiać się czy aby Brad nie pokazał wreszcie swojej prawdziwej twarzy.
O czym traktują ukazane tu historie? O ludzkim dążeniu do zaspokajania swojego ego. Jedyną trwałą na tym ziemskim padole jest zmienna. A co się wciąż zmienia? Błyskotki, za które sprzedajemy siebie, najbliższych i szacunek do siebie samych…

Moja ocena: 8,5/10

Już czas na dobry film...