sdf

Bóg zemsty, Seeking Justice – ONA

seeking justice bóg zemstyNo dlaczego? Powiedzcie mi dlaczego, kiedy w obsadzie nawet najlepiej zapowiadającego się filmu znajdzie się Nicolas Cage, ja zawsze mam mieszane uczucia? Już  z góry wiem, że będzie to klapa, że albo zasnę, albo się zanudzę tak, że aż zasnąć nie będę mogła. Oczywiście marudzę MU od początku, że może mogliśmy zdecydować się jednak na inny film, z innym aktorem. Ale chciał to oglądać, więc ma za swoje. Co się namarudziłam to nasze: przewidywalne, znane już nam dobrze z kina akcji motywy: zemsta, męska duma, konspiracyjna organizacja i zależność głównego bohatera od tejże. Cóż więcej mogę napisać? Wszelkie porównania tego filmu do Okupu są nietrafione i nietrawione przeze mnie, a nade wszystko krzywdzące dla tego drugiego. Narażę się może wielbicielom Nicolasa Cage’a, ale co mam zrobić: po prostu nie uważam go za aktora najwyższych lotów, a filmy z jego udziałem (szczególnie ostatnie) jakoś mnie nie przekonują.

Moja ocena: 2/10

Salt – ONA

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów akcji ostatnich miesięcy. Bez wątpienia jest na co czekać. Przede wszystkim, jak zawsze, marketing filmu napędza odtwórczyni głównej roli- Angelina Jolie. Ponadto każdy rozsądny Polak spragniony obecności naszych aktorów w kinie hollywodzkim wybierze się na film także pośrednio za sprawą Daniela Olbrychskiego, który mimo iż nie za dużo czasu spędza na ekranie, to bez wątpienia gra postać istotną dla całej fabuły. Ujmując w kilku słowach zalety filmu: wartka akcja (już od samego początku), solidna obsada, dużo skoków i podskoków wyżej wymienionej Angeliny (włącznie z bieganiem po naczepach, samochodach i jazdą na motorze). Poza tym można Angelinę zobaczyć zarówno w opcji blond jak i dark. 😉 Słabe strony? No cóż: nie obyło się. Scenariusz typowy, zaproponowana historia banalna, dobrze znana z innych tego typu produkcji. Widz nie ma wrażenia, że widzi coś nowego- wszystko gdzieś już kiedyś było. I jeszcze jedna rzecz, która dotknęła mnie wyjątkowo: zakończenie filmu. Pojawił się u mnie olbrzymi niedosyt. Miałam uczucie jakby cały film zmierzał, do bliżej nieokreślonego finału, którego… nie ma. A że sceny akcji były cały czas szybkie, absorbujące i wiele obiecujące to na końcu spodziewałam się czegoś na miarę eksplozji kina akcji. Do czego by to porównać? Może do wersji Titanica, w której Titanic by nie utonął. 😉

Moja ocena: 8/10

Incepcja – ON

Recenzja filmu IncepcjaWiedziałem od samego początku, że ten film szczególnie nadaje się do obejrzenia go w kinie. Znakomite efekty (także dźwiękowe) sprawiają, że ma się wrażenie swoistego uczestniczenia w pokazywanych wydarzeniach. To produkcja, która pozostaje w pamięci przez kilka drobnych, ale jakże istotnych faktów: doskonała obsada, ciekawa tematyka (kryminał połączony z science fiction i czymś na kształt thrilleru psychologicznego), a przede wszystkim nowatorski pomysł (Hollywood też potrafi!). 🙂 Słabe strony? Skomplikowaniu akcji mówimy TAK. Zagmatwaniu natomiast, zmierzającemu do tego, aby ukryć pewne oczywistości mówimy stanowcze NIE. To i tamto da się bowiem w filmie przewidzieć, a tego to my już nie lubimy… 🙂 Mimo tego warto wybrać się do kina na ten film. Polecam!

Moja ocena: 9/10

Droga – ON

Kolejna produkcja z cyklu: obiecujemy wiele a zanudzamy na śmierć. Wiele osób czekało na ten film i spodziewało się zapewne wielkopomnych przeżyć, ale niestety: za takie tematy nie każdy godzien jest się brać. Apokalipsa brzmi dumnie, ale nic poza tym. Kiepskie dialogi, akcja ani nie wartka ani nie warta uwagi. Idzie sobie ojciec z synem przez szare pustkowie, bez jedzenia (czasami wpadnie im w ręce jakaś zagubiona puszka coca- coli), bez koncepcji, bez nadziei. W efekcie widza dopada depresja bo o ile krajobrazy po zagładzie (kiepsko wyjaśnionej bądź co bądź) nawet przekonują to nie przekonuje scenariusz, któremu ewidentnie zabrakło polotu. Wnioski mogą być następujące: albo nie wszystkie książki nadają się do ekranizacji albo nie wszyscy twórcy kina powinni brać się za tego typu książki.

Moja ocena: 3,5/10

FlashForward (Przebłysk jutra) – ON

Przebłysk jutra to nowy serial emitowany w telewizji amerykańskiej już od końca września 2009. Polski widz także ma już możliwość zapoznania się z tą produkcją za pośrednictwem AXN. Na pewno jest to miód na serce dla fanów Zagnionych– niektóre znane Wam motywy obecne są także w Przebłysku jutra. Oczywiście nie stawiajmy znaku równości między tymi serialami. Przebłysk jutra to inny pomysł na fabułę (zaczerpnięty zresztą z powieści Roberta J. Sawyera). Każdy odcinek wciąga widza, a niektóre motywy faktycznie zadziwiają i zapraszają do przemyśleń. Zapewne główny cel został osiągnięty: widz po obejrzeniu jednego odcinka, bardzo chce obejrzeć kolejny. Poza tym, w podtekście pewnych wydarzeń, pojawiają się także nieco głębsze tematy, takie jak: wolna wola, los jako czynnik determinujący, wiara… Co stałoby się w Twoim życiu, gdybyś mógł/ mogła zobaczyć skrawek swojej przyszłości? To odnośnie pozytywów. Słabe strony filmu to przede wszystkim niektórzy aktorzy. Odtwórca roli Marka Benforda (Joseph Fiennes) jest jakby z innej bajki i średnio pasuje do postaci. Ponadto twórcy serialu nie dopracowali szczegółów. Niejednokrotnie ma się wrażenie, że jako agenci FBI zapominają o najprostszych (a często: najlepszych) rozwiązaniach. Niemniej serial jest z pewnością ciekawy i może stać się wartą rozważenia opcją spędzenia chłodnego, jesienno- zimowego wieczoru.

Moja ocena: 7,5/10

Już czas na dobry film...