sdf

Amerykanin – ONA

Amerykanin to film, który zrobił na mnie wyjątkowe wrażenie. Pierwszym scenom towarzyszy napięcie, strzały, śmierć. Oczekuje się czegoś konkretnego, sztampowego, przewidywalnego. Tymczasem przychodzi zaskoczenie, frapujące następstwo leniwych wydarzeń. Leniwych, bo bez pośpiechu właściwego sensacji. Widz przeczuwa cały czas napięcie, obiecujące wydarzenia, które nie nadchodzą. Nie jest jednak pokrzywdzony, gdyż pojawiają się kolejne okoliczności, ciekawe aczkolwiek nie do końca jasne. Centralnym i kluczowym elementem fabuły jest jej bohater- zwichrowany, być może zraniony, patologiczny mężczyzna o wielu imionach. George Clooney to aktor niezwykły, dominujący i prawdziwy. Każda scena jest dosmakowana, zarówno estetycznie i plastycznie jak i dźwiękowo. Nie przeszkadza tu brak akcji, ponieważ każdy szczegół ma wartość i sens. Polecam bez dwóch zdań. To film dla smakoszy, szukających odmiany w zalewającej nas filmowej fali bylejakości i powtarzalności…

Moja ocena: 10/10

To skomplikowane – ONA

Sama nie wiem od czego (powinnam) zacząć. Czy od genialnej kreacji Meryl Streep czy też od znakomitego scenariusza, a może jednak od całokształtu, który w swojej prostocie i “życiowości” powala na kolana? Film nie szokuje i nie budzi skrajnych uczuć. Widz nie zwija się także ze śmiechu. Widz siedzi i spokojnie kontempluje obraz, który zwyczajnie zachwyca swoją dojrzałością. Bardzo ciekawe spojrzenie na kobiecość i męskość, relacje damsko- męskie, potrzeby i ich spełnianie. Dystans i bliskość w jednym. Coś, jak dla mnie, pięknego i inspirującego. Meryl Streep znakomita, atrakcyjna, słoneczna i jak zawsze szczera. Gdybym była mężczyzną (nawet bardzo młodym) zakochałabym się w niej. Intymność, seksualność i erotyka 60- latków. Brzmi śmiesznie? Chyba tylko w Polsce. Nasze krajowe produkcje przyzwyczaiły nas do nieumiejętnych obrazów w tym temacie. Tu natomiast wszystko piękne, wyważone a jednocześnie dzikie i podniecające. Całość ze smakiem i bez przesady. Polecam szczególnie twórcom polskiego kina. Coby u kolegów zza oceanu podpatrzyli jak się w kinie intymność pokazuje- niezależnie od wieku… :)

Moja ocena: 10/10

Miłość na wybiegu – ON

Nie przepadam za komediami romantycznymi a tym bardziej za polskimi komediami romantycznymi, które niewiele mają do czynienia ze swoimi pierwowzorami zza oceanu. Nasze polskie produkcje wydają się z reguły fatalnymi imitacjami. Nawet jeśli pojawi się ciekawa obsada to i tak poza kilkoma poprawnymi scenami nie można dostrzec nic godnego uwagi. W tym przypadku zakładałem dokładnie to samo- z założenia w duchy i garbate aniołki nie wierzę więc przyjąłem, iż zacisnę zęby i wytrzymam. Każdy zdrowy Kinomaniak potwierdzi: z braku laku i kit dobry. Jeśli nie ma nic ciekawego, obejrzeć można to, co ewentualnie będzie można skrytykować. No więc krytykujmy. Tematyka przewidywalna, faktycznie imitacja i to w sumie bardzo wczesna bo pierwowzór jeszcze całkiem stabilnie siedzi w naszych głowach. Ale… więcej krytykować nie zamierzam bo widziałem gorsze “szmiry”. Aktorzy bardzo prawdziwi, teksty wcale nie brzmią sztucznie w ich ustach, jest kilka naprawdę zabawnych wątków. Reasumując: nikt nie obiecywał, że będzie to epokowe dzieło, ale jak na komedię romantyczną to osiągnięcie całkiem przyzwoite.

Moja ocena: 6,5/10

Zmierzch- ON

TwilightCo tu dużo opowiadać. Wspaniała rozrywka dla nie za bardzo rozgarniętych nastolatek. Zakładając, że te bardziej rozgarnięte wolą jednak filmy z bardziej autentycznymi dialogami. Niestety tu ich brakuje. Młody wampir nieporadnie przekonuje swoją lubą, że jest zły, zły, ach jak bardzo zły. Później chwyta ją łapami przednimi i zabiera na przejażdżkę po szczytach drzew iglastych. W międzyczasie napada ich wampir, który jest ach zły, zły, a nawet jeszcze gorszy. Gdybym miał nastoletnią córkę to bym chyba wolał, żeby oglądała jednak Madagaskar;-). Tam przynajmniej się coś dzieje.
Cały czas miałem ponadto dziwne wrażenie, że film jest nakręcony w konwencji odpowiadającej występom popowych grup. Brakowało tylko krzyczących fanek głównego bohatera- mimo wszystko mniej efektownego niż Harry Potter.
Zatem nie zachęcam i nie polecam.

Moja ocena: 1,5/10

Już czas na dobry film...