sdf

Sunshine Cleaning – ONA

Film wcale nie nudny. Tak stwierdził ON, ale ON to nie wyrocznia. ON to przecież ON, a to film o NIEJ, kobiecie samotnie wychowującej ośmioletniego synka, siostrę i ojca, wiecznie starającego się uruchomić jakiś intratny biznes. Jedyną odskocznią od jej rozsądnej natury i opieki roztaczanej nad bliskimi jest romans z żonatym mężczyzną i wspomnienie czasów liceum, kiedy to należała do szkolnej śmietanki towarzyskiej. Faktycznie dla niektórych film może się wydać nudny, ale często zmaganie się z codziennością bywa monotonne i rozczarowujące. Zdarza się, że człowiek ląduje w ciągu swojego życia niekoniecznie tam, dokąd za młodych lat z uporem maniaka wyznaczał sobie trasę. Tak też było w przypadku głównej bohaterki. Znakomicie ukazana ironia losu, potrzeba świadomości własnych możliwości, konieczność bycia “dla siebie” a dopiero później “dla innych”. Zdecydowanie kino babskie o ile “babskość” to “refleksyjność”.

Moja ocena: 7/10

Horsemen – Jeźdźcy Apokalipsy – ON

Ach, jakie cudowne zapowiedzi. “Film roku”, “Wstrząsające, mocne kino”, “Adrenalina!”… Otóż niestety… Zasmucę Was. Jesli ktoś naprawdę lubi mocne kino akcji to na tym filmie po prostu zaśnie. Odnotowałem jedną scenę, przy której moja Połówka przymknęła lekko oczy. Reszta to kiepskie dialogi, nieciekawa zagadka, mierny motyw, znikoma znaczeniowo symbolika ubrana w jeden jedyny punkt zaczepienia, którzy być może przyciągnie trochę osób do kina: podwieszanie ludzkiego ciała. Nie polecam absolutnie bo tytuł nie ma tak naprawdę nic wspólnego z treścią. Kto kiedykolwiek zagłębił się w Apokalipsę Św. Jana dokładnie wie, iż obecne są tam motywy, które można fenomenalnie wykorzystać w nieomal każdym typie sztuki- także filmowej (robił to chociażby Bergman). Jednak, jak to się mówi, nie dla psa kiełbasa. Niektórzy szafują tylko obietnicami, z których doprawdy nic nie wynika.

Moja ocena: 2/10

Stary, kocham cię – ONA

Kolejna komedia z cyklu: jak przyjemnie spędzić wieczór. Pomysł dobry choć momentami czuć niedosyt, szczególnie jeśli chodzi o dialogi. Doszukałam się nawet przewodnich myśli: osamotnienie człowieka, osłabienie więzi z otoczeniem, powierzchowność relacji. Pierwsza połowa filmu upłynęła pod znakiem zapytania (Kiedy ten film się skończy?). Dziać zaczyna się od momentu, w którym głowny bohater poznaje bohatera główniejszego: Sydneya. Kilka bardzo śmiesznych momentów. Generalnie komedia (jak to komedia) dobra do obejrzenia. Warunek jest jeden: trzeba ją lubić! Kilka minusów film zaliczył za schematyczność i przewidywalność, ale zdecydowanie nie należy do najgorszych.

Moja ocena: 6,5

Kac Vegas – ONA

Podobno męskie kino bo przecież mowa o mężczyznach, o ich potrzebie wolności, stania się (choćby na chwilę) swawolnym chłopcem, który wybiera zabaweczki droższe niż za swego prawowitego dzieciństwa. Otóż nie jest to film tylko dla chłopców i na pewno nie sprawi, że oglądający go “chłopiec” natychmiast zechce porzucić rodzinę i wić się z przypadkowo poznaną striptizerką, która okaże się prostytutką. Moi Drodzy… to film bardzo lekki, przyjemny, zabawny, prosty w strukturze i humorze a przy tym szalenie prawdziwy bo cóż jest prawdziwsze od ludzkiej tendencji do oszukiwania samego siebie czy wiecznego pytania “Czy to naprawdę ja?”,  “Czy ja tego chcę?”. Zachęcam zatem widzów spragnionych humoru z cyklu mówisz- masz. Wysublimowanych tekstów raczej tam nie usłyszycie, ale spora dawka gagów, skojarzeń i nielogicznych związków przyczynowo- skutkowych na pewno Wam to wynagrodzi.

Moja ocena: 7,5/10

Zapowiedź – ON

Piątkowy wieczór, kino i film z Cagem. Zapowiadało się ciekawie. Zwiastuny i opisy wydawcy filmu sugerowały klimat thrillera z zagadką matematyczną. Czyli to co lubię najbardziej. Jakże wielkie rozczarowanie mnie spotkało, gdy film nagle zmienił się w kiepskie science-fiction z jeszcze bardziej kiepskimi ufoludkami. Postanowiłem obejrzeć ten film w kinie ze względu na specyficzne efekty specjalne, które wzbudzają emocje tylko na wielkim ekranie. Imponujące katastrofy to jedyny dobry element tego filmu. Nawet uwielbiany przeze mnie Nicolas Cage okazał się nieco rozmyty. Rozczarowany i zmęczony Zapowiedzią szczerze odradzam wybieranie się do kina. Lepiej nie ryzykować przedwczesnego opuszczenia seansu jak to się stało w przypadku moich towarzyszy broni.

Moja ocena: 2/10

Już czas na dobry film...